Jak każdy może zbudować swój własny rurociąg finansowy.

„Jeśli celujesz w nic – trafisz za każdym razem”.

                                                         Zig Ziglar /Hilary Hinton/ (1926–2012)


W sprzedaży bezpośredniej – jak  sama nazwa wskazuje – podstawą jest bezpośredni kontakt sprzedawcy z potencjalnym nabywcą. Jak każdy może zbudować swój własny rurociąg finansowy.

Posiłkować możemy się jedną z wielu definicji sprzedaży bezpośredniej: jest to marketing towarów i usług, skierowany bezpośrednio do konsumentów, który zazwyczaj ma miejsce z dala od stałych miejsc sprzedaży detalicznej, np. w domach konsumentów lub innych miejscach.

Jak już wcześniej powiedzieliśmy, sprzedaż bezpośrednia towarzyszy marketingowi sieciowemu, a wręcz jest pierwszym sposobem zarabiania (różnica w cenie produktu dla Dystrybutora i Klienta).

Wadą sprzedaży bezpośredniej jest ograniczenie w zarobkach, spowodowane ilością czasu, jaki możemy poświęcić na obsługę „swoich” Klientów. Ograniczenie to nie występuje w marketingu sieciowym, w którym pozyskujemy głównie współpracowników, a Klienci, do których kierujemy sprzedaż bezpośrednią stanowią niewielką grupę.

W marketingu sieciowym „sprzedajemy” informację. Sprzedajemy w cudzysłowie, gdyż powinniśmy powiedzieć, że udzielamy informacji, a zarobek (zgodny z Planem Marketingowym firmy) uzyskamy, gdy odbiorca informacji (Klient) kupi towar.

Jeżeli naszym Klientom zapewnimy stałą i profesjonalną obsługę, to jako zadowoleni Klienci, ponownie zakupią towar i polecą nasze usługi rodzinie oraz swoim znajomym. W ten sposób uzyskamy stały dochód, który nazywa się dochodem pasywnym.
Żyjemy w czasach ekonomii dobrobytu, jakiej nie było od wielu dziesięcioleci. Jednak miliony ludzi wciąż żyje od wypłaty do wypłaty, pracując coraz więcej, po to tylko, żeby „wyjść na zero”.
DLACZEGO? Ponieważ działają według niewłaściwego wzorca! Wpadli w pułapkę zamiany czasu na pieniądze. Wiecie, co mam na myśli? Pracujesz cały dzień i dostajesz zapłatę za dzień pracy. Miesiąc pracy, a pod koniec miesiąca wypłata. Czy nie wydaje Ci się to znajome?
Nie ma znaczenia czy pracujesz zmywając naczynia za 10 000$ rocznie, czy zarabiasz
100 000 jako lekarz; wciąż sprzedajesz swój czas za pieniądze. Wciąż żyjesz od wypłaty do wypłaty. A co do tzw. „pewnej pracy”, to mogę tylko powiedzieć, że jeśli przestaniesz pracować z powodu zwolnienia… choroby… wypadku… lub przejścia na emeryturę – skończy się Twoja pensja!

I jak można tu mówić o bezpieczeństwie?

Jak wydostać się z pułapki zamiany czasu na pieniądze? Tylko budując” rurociąg finansowy” niewyczerpalnego dochodu pasywnego.
Posiadając taki rodzaj dochodu wykonujesz pracę tylko raz, a zapłatę otrzymujesz wielokrotnie.

Zobaczmy ciekawy filmik, który tłumaczy na czym polega dochód pasywny. Poznajmy „Historię Pablo i Bruno. Rurociąg Pieniędzy.”


Najbardziej powszechnym niezrozumieniem funkcjonowania MLM jest wyobrażenie, że musisz sprzedawać produkty żeby osiągnąć sukces. W MLM pozwala na zbudowanie organizacji ludzi, w której odbywa się jakikolwiek obrót towarów, i osoby w tej organizacji czerpią z tego zyski.

Kiedy tworzysz organizację budujesz sieć, za pomocą której są rozprowadzane towary. Sprzedaż detaliczna jest podstawą w Marketingu sieciowym,czyli w MLM, i polega na DZIELENIU SIĘ dystrybutorów ze znajomymi, krewnymi i sąsiadami uwagami na temat produktów. Nie muszą oni wcale rozmawiać z kimś obcym.

Tak więc MLM nie jest sprzedażą piramidalną, ani sprzedażą detaliczną, nie jest również sprzedażą bezpośrednią (lecz to zależy tylko od Ciebie w jaki sposób będziesz pojmował MLM) celem tego bloga jest ukazanie i zrozumienie systemu MLM jako systemu który polega na dzieleniu się informacjami za które firmy networkowe nam płacą.

W biznesie MLM można mieć godziwe, a nawet bardzo pokaźne dochody, wcale nie zajmując się samemu szukaniem klientów. Sukces finansowy jest uzależniony od umiejętności stworzenia własnej, jak największej grupy dystrybutorów. Od łącznej sprzedaży takiej grupy zależy wysokość prowizji (od kilku do ponad 20 proc.), jaką otrzymuje ten, który ją stworzył, i znajdujący się na kolejnych piętrach takiej struktury. Nie jest to jednak haracz płacony przez osoby z niższych pięter na rzecz założyciela grupy ani wpisowe za przystąpienie do sieci, co cechuje piramidy finansowe, będące działalnością przestępczą. Prowizje zależą od wartości obrotów grupy i są precyzyjnie określone w tzw. planie marketingowym, który jest podstawą funkcjonowania biznesu MLM. Stanowią one swoisty udział najbardziej aktywnych dystrybutorów w zyskach firmy ze sprzedaży produktu.

A zyski są ponadprzeciętne, bo przecież firmy z tego sektora nie mają sklepów, więc nie ponoszą kosztów ich utrzymania, czynszu czy płac dla personelu. Nie ponoszą też kosztów reklamy. W MLM wszystko – od zamawiania towaru, przez jego promocję po zdobycie klienta i jego obsługę – jest na głowie sprzedających. A szansę na stworzenie własnej grupy
dystrybutorów i uzyskiwanie dochodów niezależnych od własnej sprzedaży ma każdy.



– Szefa widuję codziennie, jak tylko spojrzę w lustro


Kornel Kasprzyk, 23-letni student z Kielc, któremu w wakacje 2009 r. wpadła w ręce oferta grupy FM. Uznał, że to szansa na większe dochody niż dotychczasowe z lekcji breakdance, i skontaktował się z największym w regionie dystrybutorem, który wyjaśnił mu szczegóły biznesu. Już po czterech miesiącach miał w strukturze prawie sto osób. Kilka z nich stworzyło własne grupy. W efekcie po półtora roku zespół Kasprzyka ma już ponad 500 sprzedawców i kasuje 21-proc. prowizję od obrotów.

Dłużej na sukces pracowała Kamila Molińska z Gliwic, z wykształcenia inżynier, która przygodę z firmą kosmetyczną Oriflame zaczęła 12 lat temu, łącząc drobny biznes z nauką w liceum. Dziś jej grupa dystrybutorów liczy około 3500 osób i ma roczne obroty ponad 10 mln zł. Dochodów Molińska nie zdradza, ale przy obowiązujących w Oriflame prowizjach mogą to być dziesiątki tysięcy złotych miesięcznie. Jeszcze większą strukturę sprzedażową stworzyła Marzena Demczuk, która należy do liderów dystrybucji firmy Colway, oferującej głównie kosmetyki i suplementy diety. Do spróbowania sił w tym biznesie, w czasach gdy była menedżerem w podupadającej restauracji, namówił ją znajomy. Po roku jej prowizje były już kilka razy większe od dawnej pensji, a obecnie w jej grupie jest ponad 20 tys. dystrybutorów. Kornel, Kamila czy Marzena to już rasowi menedżerowie, którzy nie muszą zazdrościć dochodów znajomym na etatach w wielkich korporacjach.

Jak kazdy moze zbudowac swoj własny rurociąg finansowyA oto kolejny przykład sukcesu 5 letniej działalności Olega Ulyanova we współpracy z firmą Szwajcarską „Global Inter Gold” handlującą na całym świecie złotem inwestycyjnym w sztabkach. Stworzył strukturę, gdzie jego ludzie obecnie zarabiają 5.250.000€ tylko przez jeden miesiąc, a on sam tylko z pasywnego dochodu miesięcznie osiąga 40.700 €
Jest to firma, która płaci towarem którym handluje, czyli złotem inwestycyjnym i to jest piękno tego biznesu, dzięki temu jestem partnerem firmy Global Inter Gold. Już po pierwszym miesiącu działania zarobiłem 2.550€. złocie inwestycyjnym, w momencie jak zbudowałem niewielką strukturę składającą się tylko z 11 osób, obecnie urosła ona do około 80 osób i dalej się rozwija, nawet poza granice mojego kraju.


A więc — warto, nie warto…?

Powiem tak,  MLM może rzeczywiście okazać się ciekawym sposobem na zarabianie własnych, niemałych pieniędzy.

Przeciętny człowiek jednak, który dotychczas pracował tylko na etacie, a w MLM-e nie ma żadnego planu i liczy tylko na to, że bez większego wysiłku zarobi chociaż na swoje utrzymanie, bardzo szybko się zawiedzie. To po prostu tak nie działa.

Ten projekt zmieni wszystko w Twoim  podejściu do budowy  pasywnego dochodu. Dlatego też jeden „rurociąg” którym płyną pieniądze jest wart tysiące pensji. Rurociąg pracuje – „pompując” pieniądze dzień w dzień, rok po roku, nieważne czy Ty pracujesz, czy nie.

Dopiero teraz możemy mówić o bezpieczeństwie – prawdziwym zabezpieczeniem finansowym!

           Moim  PRAGNIENIEM jest, abyś dla siebie zbudował swój „rurociąg finansowy” 

Co robisz ? – czy nosisz wiadra, czy budujesz rurociąg?

                                                                             

 

                  

About Stanisław Poluga

Cześć!
Nazywam się Stanisław Poluga. Kiedy po latach zdecydowałem się na rozpoczęcie przygody z marketingiem internetowym, zrozumiałem, że tym co daje mi najwięcej satysfakcji jest pomaganie innym.

W ciągu kilku miesięcy zbudowałem swoją osobistą markę, przez co, to coraz więcej poznaję nowych partnerów, którzy chcą się przyłączyć i zacząć swoją przygodę z e – marketingiem. Działam też w większym zespole, poprowadziłem pierwsze szkolenia z obsługi narzędzi Internetowych. Bardzo mnie to wciągnęło.

Postanowiłem, że wszystkie swoje działania biznesowe, które budowałem przez lata w realu, przenieść i zabrać się za działalność w sieci oraz spróbuję ułatwić życie tysiącom ludzi, którzy na co dzień mają cele i problemy podobne do moich – chcą nie tylko dobrze zarabiać, ale także rozwijać się i cieszyć tym co robią.

Komentarze

komentarze